Jako jedyny z kilkunastoosobowej grupy dzieci. Inne się wręcz odsuwają, uciekają, wytykają palcami.

Duma mnie rozpiera jak widzę, że dziecko moje wstaje od zabawki, którą się od 15 minut bawi i podchodzi z nią do chłopca, który wręcz o nią wyje… mówi do niego: “pjosię, baw się”.

Obca osoba daje mu ciasteczko, a on się do mnie odwraca i pyta: “mogę?”.

Chłopiec chce mu zabrać książkę, którą właśnie ogląda… co robi Stach? Podaje mu inną, lub bierze inną dla siebie.

Podczas czterodniowego pobytu w szpitalu dostałam książką w twarz, dwa razy wyrwano mi zabawki z ręki, Stachowi częściej. Raz mu wyrywano założony splint ortopedyczny, raz prawie książką w głowę oberwał.  To wszystko było zachowanie dzieci. Najgorsze, że rodzice stali obok i patrzyli bez słowa. Ja im dzieci wychowywać nie będę.

Ja potrafiłam kilka razy dziennie powiedzieć do Stacha głośno: “kocham cię bardzo mocno”. Od żadnego innego rodzica tego nie słyszałam.
Przytulałam go kilkadziesiąt razy w ciągu dnia przy każdej okazji. U żadnego innego rodzica tego nie widziałam.
Po każdych ćwiczeniach powtarzałam, że jest dzielny. Od żadnego innego rodzica tego nie słyszałam.
Nagminny był widok rodziców rozmawiających przez telefon i klnących przy dzieciach.
Szarpanie dzieci, grożenie im…

W sieci od kilku dni krąży filmik o tym, że co dzieci widzą to robią… Do obejrzenia TUTAJ.

Najczęstsze miłe zwroty używane przez Stacha to: ‘dziękuję bajdzo’, ‘witam’, ‘kowam cię’, ‘mój mama’.
Nie są wyuczone na siłę, wyklepane na pamięć, a zasłyszane w rodzinnym domu.
Tak słodki potrafi być chłopczyk w czarnej koszulce z czachą.

Rozpiera mnie duma jako rodzica.

zdjęcie