Nie znajdziecie u nas zdjęć z koszyczkiem, barankiem, jajkami.
Nie będzie zdjęć potraw. Choć w tym roku było nad wyraz swojsko. Nikt nie myślał o tym, aby fotografować każdą gałązkę, nadgryzione jajo.
Oddychaliśmy, zamykaliśmy oczy, bawiliśmy się z dziećmi i słuchaliśmy rocka.
Jedliśmy.
Odkąd się urodziłam i jeszcze kilka lat wstecz moi rodzice sami peklowali szynki, boczki, schaby, a potem wędzili je w wędzarni w piwnicy. Sami do dziś robią krupnioki, żymloki i frankfuterki w prawdziwych zwierzęcych jelitach. Na naszych świątecznych talerzach nie mogło zabraknąć tych cudów.
Prababcia Stacha sama robi makaron, piecze śląskie kołocze.
Uwielbiam.

W święta można pozwolić sobie spać na ziemi bo tyle ludzi w domu.
Można pozwolić sobie na przebieranie się dziesięć razy dziennie, iść spać później niż zwykle, zjeść dużo czekolady…
W święta można dużo. Ważne, żeby każdy czuł się swobodnie, rodzinnie.
Samochód stał pod domem. Wózek nadrobił bo pogoda nas dopieściła.

Zdjęcia zostały zrobione przed świętami.
Po świętach za to wiem, czego Wam życzyć na kolejne: co najmniej tak wspaniałych rodzinnych chwil jak nasze!

papry93
 papry92
papry2
papry3
 papry94
 papry9
papry5
 papry6
papry91
 papry7
papry4

Wózek: X-Lander X-Move