… po raz pierwszy w życiu dostałam taki prezent. Dostałam wisiorek i koloczyki… Swarovski… w stylu retro. PIĘKNE! Od Niego : )

Rano:
śniadanie do łóżka, moja ulubiona chałka z masłem i kakao. Ogromny bukiet czerwonych róż. 25!

Czas wstawać. Czeka nas mała podróż. Spakować co najpotrzebniejsze, o czym dawno rozmawialiśmy, ale co to było? Szybko. Podjechać po zaproszenia, po tort. Dupa, na zaproszeniach same literówki. Pogoda też do dupy. Wyjeżdżamy spóźnieni. Ale mam urodziny to i tak przecież dzień jest piękny : ))))

I w tym miejscu mój urodzinowy dzień zaczyna się jak każdy od kilku lat. Normalnie o tej porze spędzam sama chwile w Spa, w kinie, saunie, na obiedzie, drinkach…
Dzisiaj Gołębiewska Spa.
Telefon wyłączony, na fb data urodzin zmieniona (sasasasa), nie obchodzi mnie reszta świata, życzenia, smsy, ludzie- zawsze ktoś rozczaruje. To jest mój dzień. Wyjątkowo spędzony z Jarkiem i Stachem, a wieczorem ze znajomymi. Ważne, że wyjechaliśmy na weekend, nie ma nas dla reszty świata.

Po całej serii zabiegów, przy których o mało co nie zasnęłam (2 lata temu też w urodziny zdarzyło mi się zasnąć ;] ) jedziemy na obiad. Co tylko dusza i ciało i oczy zapragną. Dzisiaj można.

Najedzona, wypielęgnowana i zrelaksowana z cudowną biżuterią na sobie, razem z dwójką moich mężczyzn jedziemy w miejsce, gdzie wszystko jest proste, las jakoś inaczej zielony, tak bardziej bajkowo…

I co? I robimy Stachowi zdjęcia. Znowu takie NASZE. Nie niebieskie, z misiami, przebierankami, czesaniem, malowaniem, udawaniem, pozowaniem.
Bo takie sesje mają wszystkie piękne królewny i królewicze. A kto miał sesję z czarnym tortem z czachą, który mógł bez zawahania rozmemłać? Królewicz stałby obok, uśmiechał się do tortu na 3 różne sposoby, usiadłby obok z każdej strony, “i broń boże nie dotykaj bo zepsujesz!” słyszał co chwilę. Biedne dzieci…

A nasz Stach:

tort
stach
stachens

 stachenski

 

staszko

 

stachu
stachun

 

Bardzo dziękuję Marioli Glajcar za naturalną sesję, w naszym stylu : )
Więcej Stachowych zdjeć na mariolaglajcar.pl

Bodziak AC/DC tutaj.
Kubek niekapek z czachą tutaj.
A najlepszy tort urodzinowy jaki miałam tutaj.

No i dziękuję Ewie M. za kolejny t-shirt AC/DC, który Stach ma również na sobie, ale niestety nie został należycie uwieczniony.

Pomimo tego, że to były moje najlepsze urodziny to i tak pozostanę przy swojej tradycji spędzania ich całkiem sama bez świata. No, może czasem z J & S ;]

Kasia.